Blog > Komentarze do wpisu

Granie na Fraakranie (1) - "Horror w Arkham"

I tak się stało, że Fraa postanowiła otworzyć nową kategorię na blogu. A są nią gry.
Gry w bardzo ogólnym pojęciu, choć raczej berka ani chowanego nie należy się tu spodziewać. Prawdopodobnie nie pojawi się też poker, brydż ani tysiąc, bo Fraa – z nieznanych nikomu powodów – darzy niechęcią karty. Te tradycyjne karty, oczywiście.
Nie ma natomiast rozróżnienia, czy będą to gry planszowe, karciane czy komputerowe, internetowe czy możliwe do grania w trybie offline (choć tych jest coraz mniej ze względu na coraz bardziej idiotyczne próby zabezpieczania się przed piractwem podejmowane przez producentów...).

Na początek Fraa musi powiedzieć kilka słów na temat czegoś, w co miała niewątpliwą przyjemność grać jakiś czas temu:

Horror w ArkhamHorror w Arkham (Arkham Horror)
edycja polska
Ilość graczy: 1 – 8
Czas rozgrywki: 2 – 4 godziny



Fraa była naprawdę zaskoczona, ale „Horror w Arkham” jest grą, w której zwycięstwo tak po prawdzie ma nikłe znaczenie. Liczy się granie. Ze względu na fantastyczny klimat, można grać kilka godzin i ani trochę się nie znudzić. Gra sprawiała frajdę nawet wówczas, kiedy wszyscy od samego początku wiedzieli, że za kilka tur Przedwieczny się obudzi i zje wszystkich nawet bez polewania ketchupem czy musztardą.

Tu zresztą pojawia się pierwszy haczyk, ponieważ o ile z częścią Przedwiecznych – jeśli już się obudzą – teoretycznie można próbować walczyć (pytanie tylko po co...?), o tyle przebudzenie Azathotha oznacza natychmiastową porażkę, jako że ten Przedwieczny ma przykrą właściwość„Całkowite zniszczenie”.
Zresztą, kiedy tylko to zostało powiedziane, do następnej rozgrywki został wylosowany nikt inny, tylko właśnie Azathoth.

AH planszaJak łatwo się domyślić z nazwy, gra jest oparta na mitologii Lovecrafta. Centralną część planszy (solidnej i naprawdę estetycznej planszy, zresztą) zajmuje Arkham i to głównie tam (oraz w Innych Światach) toczy się gra. Gracze mają do dyspozycji szesnaście kart Badaczy (i oczywiście tyleż pionków). Do Badaczy będzie należało zamykanie co i rusz otwierających się wrót i ubijanie stworów wyłażących z rzeczonych wrót. Zalecane jest, żeby gracze współpracowali ze sobą, ponieważ tylko w ten sposób możliwe jest zwycięstwo („możliwe” nie oznacza „gwarantowane”...).

 

AH karta BadaczaJak Fraa wspominała, gra ma niesamowity, wciągający klimat. A wynika to nie tylko z bardzo ładnej planszy i ilustracji stworów oraz Badaczy, ale też z tekstów. Każda karta Badacza, oprócz statystyk, umiejętności i ekwipunku, zawiera na odwrocie historię danej postaci, dzięki czemu gracz dużo lepiej może zatopić się w Lovecraftowskich realiach. Do tego dochodzą krótkie cytaty na znacznikach potworów, które znów – choć nie mają wpływu na rozgrywkę, to jednak świetnie podkręcają klimat.

Oprócz mordowania stworów, zamykania i pieczętowania bram, Badacze mogą również przemieszczać się do różnych lokacji celem zbadania ich albo przehandlowania czegoś. Nie wiedzieć czemu, Fraa nigdy tego nie robiła – może to w jakiś sposób przyczyniło się do porażek, ale w końcu kto chciałby bawić się w handel bronią, kiedy można błąkać się po Innych Światach?


Gdzieś w Internecie Fraa spotkała się z zarzutem odnośnie „Horroru w Arkham”, że za duży jest element losowości. Zarzut ten Fraa uważa za z rzyci wzięty. Element losowości oczywiście jest, ponieważ od czasu do czasu rzuca się kośćmi (ot, choćby przy walkach). Po pierwsze jednak, liczba kości, którymi się wykonuje rzut, jest uzależniona od statystyk, do tego dochodzą umiejętności i bonusy ze sprzętu, więc wcale nie jest tak, że niezależnie co będzie się robiło, rzut kośćmi może przekreślić cały dotychczasowy wysiłek włożony w rozwój postaci. Po drugie, Fraa nie jest zwolenniczką gier, w których w ogóle nie ma nawet ździebka losowości – to znaczy oczywiście można postawić na żmudne wyliczenia wynikające jeno ze statystyk i umiejętności i z niczego innego, ale Fraa odnosi wrażenie, że jednak rzut kością jest szybszy, dzięki czemu zwiększa się grywalność.

Fraa była naprawdę zachwycona „Horrorem w Arkham” – gra się długo, więc człowiek zdąży wczuć się w klimat i zapomnieć o bożym świecie. Jest sporo możliwości do kombinowania (pierwsza z nich: przeczytać całą instrukcję i postępować potem zgodnie z nią...), więc nie jest to prosta rąbanka celem ubicia największego bossa. I co najważniejsze: nieważne czy się przegrywa czy wygrywa, frajda wciąż jest przeogromna.

Fraa gorąco poleca.


AH pionki

(wszystkie zdjęcia z www.rebel.pl)

 

 

 

„Jeśli Azathoth się przebudzi, gra się kończy, Badacze przegrali.”

czwartek, 08 kwietnia 2010, fraa_farara

Polecane wpisy

Komentarze
hevs
2010/04/08 22:31:33
Nawet jakbym sobie kupiła, to pewnie bym nie znalazła czasu ani ludzi do pogrania.

Spsułaś mi humor. *foch*

kuźwa mać 170zł w promocji, "oni sa jebnięci, oni sa jebnięci, oni sa skończeni, no" - jak mawiał mój nauczyciel od PO o Bushu i Blairze...
-
hevs
2010/04/08 22:32:43
i jeszcze mi zeżarło połowę komentarza =='
-
fraa_farara
2010/04/08 22:44:01
Ciii... oddychaj...

Wiesz, ja też sobie tego nie kupiłam tak po prawdzie, grałam gościnnie. ;)
Ale zdecydowanie warto nabyć, jeśli oczywiście lubi się te klimaty. :) Ale Ty chyba lubisz Lovecrafta, tak o ile kojarzę? ^^

Co do ludzi - ja na przykład będę musiała się tyrdlać pociągiem pięć godzin, żeby pograć. xD (albo namówić właścicieli gry, żeby przytrydlali się z grą tyleż godzin) Znam ten ból pod tytułem "pograłabym, ale nie ma z kim" - na tej zasadzie od paru lat czaję się na Munchkina, a rozbija się właśnie o ludzi. :/
-
hevs
2010/04/09 10:56:39
Ale w wakacje muszę się nagrać za całe życie i już!

Ja się kocham w Lovecrafcie ;) I czaję na tę grę... I na Magię i Miecz. Tylko, ze cena niestety niewspółmierna do realnych korzyści z zakupu - właśnie o tą nikłą szansę na pogranie idzie.

Fraacja
Liczydło, a co!