Kategorie: Wszystkie | Film | Gry | Jedną Nogą w Grobie | Kawiarenka | Książka | Mity
RSS

Jedną Nogą w Grobie

środa, 27 października 2010

Dziś Fraa wygrzebała ze swojego prywatnego IPN-u teczkę na Jedną Nogą w Grobie. W teczce tej znajdowała się pierwsza seria rysunków – mają swoje lata, ale Fraa wychodzi z założenia, że najuczciwiej będzie je zaprezentować: w końcu to od nich zaczął się ów, że tak kawiarka hucznie to nazwie, „projekt”.

Łatwo zauważyć, że wtedy Fraa stawiała głównie na „Ale Scott Adams też nie umie rysować (przynajmniej tak twierdzi)!” – każdy rysunek został wykonany od początku do końca ręcznie, przy wtórze modłów o to, żeby jeden od drugiego za bardzo się nie różnił (bogowie raczą wiedzieć, ile mniej-więcej wynosi „za bardzo”). Całą nadzieję kawiarka pokładała w tym, że zagęszczenie cegiełek w murze (robionych od linijki, więc pi razy drzwi powinny być jednakowe) odciągnie uwagę potencjalnego widza od wszelakich innych niedoróbek.

Tak naprawdę, ta seria rysunków była robiona nawet bez kalki – jako kalka dla ubogich występował wtedy papier śniadaniowy. Byłoby łatwiej, gdyby jednak był nieco bardziej przezroczysty. Pojawiła się też szczwana metoda: „pierwszy szkic narysuję mocno przyciskając ołówek do kartki, to na kartce pod spodem będę miała wyciśnięty już szkic do kolejnego odcinka”.

Fraa musi nieskromnie przyznać, że z niektórych odcinków pierwszej serii nadal jest nawet całkiem zadowolona. No i postacie dużo częściej były w ruchu (no ba! W końcu wtedy nie rzuca się tak w oczy różna wielkość dłoni i inne tego typu kwiatki) – właściwie to kawiarka tak sobie myśli, że można by do tego wrócić.

 

Jedno jest pewne: Grabarz nigdy nie miał imienia.

 

Seria pilotażowa, odcinek 1 – czyli tak właśnie poznali się Franki i Grabarz;

Seria pilotażowa, odcinek 2;

Seria pilotażowa, odcinek 3 – a tak dołączyła do nich Petunia;

Seria pilotażowa, odcinek 4 – cegiełki. Dużo cegiełek;

Seria pilotażowa, odcinek 5 – ten odcinek słabo się zestarzał. Kiedy był rysowany, Michael Jackson jeszcze żył i miał się dobrze. To znaczy na tyle, na ile może czuć się dobrze ktoś po tylu operacjach plastycznych, bez pigmentu w skórze i z odpadającym nosem...

Seria pilotażowa, odcinek 6;

Seria pilotażowa, odcinek 7 – gdyby ktoś miał wątpliwości, dlaczego właściwie Franki nie leży jak bogowie przykazali.

Seria pilotażowa, odcinek 8 – tak... wtedy kawiarce wydawało się, że to dobry pomysł. Chwilę po skończeniu całości spojrzała na to i rzekła: WTF?! Ale było już za późno. Fraa nie ma pojęcia, dlaczego akurat afro;

Seria pilotażowa, odcinek 9 – czyli nieco o przeszłości Frankiego;

Seria pilotażowa, odcinek 10 – czyli właściwie zapowiedź przyszłego Grabarza. W tym właśnie odcinku wyłoniły się poniekąd w dużej mierze relacje między Frankim a Grabarzem;

Seria pilotażowa, odcinek 11 – ...choć nigdzie nie jest powiedziane, że Franki nie może mieć swoich pięciu minut. Swoją drogą, ten odcinek też słabo zniósł próbę czasu. Teraz zabawy z krzyżem to ryzykowna sprawa...

Seria pilotażowa, odcinek 12 i ostatni – tutaj Państwo mogą znaleźć poniekąd wyjaśnienie tego, czym się zaczyna druga seria. Jak widać, plan był dobry, no ale... Zawsze jest jakieś „ale”.

sobota, 25 września 2010

Dzień dobry.

Dziś bez większych niespodzianek. Jeśli oczywiście nie liczyć tego, że Fraa wrzuca odcinek Jedną Nogą w Grobie bez opóźnień, co właściwie samo w sobie jest jedną wielką niespodzianką...
Tym niemniej największym eksperymentem dzisiejszego odcinka jest użycie kredek Bambino do kolorowania. No, oczywiście całość można potraktować jako jeden wielki eskperyment, jako że Fraa już zupełnie zapomniała, jakich używała tutaj efektów, jakie było ich nasycenie i o ile trzeba było zmniejszyć poszczególne rysunki po zeskanowaniu, żeby całość nie wyglądała jak „Upadek Ikara” Chagalla.
Ale świadomych eksperymentów nie było.

Z tego miejsca Fraa pozdrawia wszystkich wielbicieli Mhrocznych Ylfów i zaprasza do odcinka 24.

 

Uploaded with ImageShack.us

sobota, 15 maja 2010

I oto koniec sobotnich zaległości. Fraa jest z siebie dumna.

Ponieważ to ten wpis jest u góry, tutaj Fraa zwróci uwagę, że właściwie tego odcinka nie należy oglądać ani czytać. To znaczy nie przed zerknięciem do dwóch poprzednich odcinków, których co prawda nie było, ale które w końcu się pojawiły.

Fraa postara się wreszcie jakiś odcinek wrzucić bez opóźnień, aczkolwiek realnie patrząc, raczej czarno to widzi.

W tym miejscu Fraa pragnie wyrazić podziękowania dla Kalevatar z Przyczajonej Logiki..., bo to jej tekst (Ctrl+F → potworem) wbił się tak mocno w kawiarczą pamięć, że ostatecznie musiał pojawić się gdzieś tutaj.

 

 

Uploaded with ImageShack.us

sobota, 08 maja 2010

Wnikliwy widz zauważy, że pojawił się pewien wątek, który jest kontynuowany już przez kilka odcinków. Nie, Mody na Sukces nie będzie (chyba), tym niemniej Fraa pomyślała sobie, że czasem można pociągnąć jakiś temat nieco dłużej.

Przy tej okazji należy się parę wyjaśnień. Pojawią się one pod komiksem, coby nie spoilerować. Zaleca się nie czytać tekstu poniżej komiksu przed obejrzeniem komiksu jako takiego. No, chyba że oczywiście macie to Państwo w głębokim poważaniu, co też jest możliwe, wobec czego możecie Państwo czytać dowolnie, z "nie czytać wcale" włącznie.

 

Uploaded with ImageShack.us

 

A teraz do rzeczy:

  • Helena nie jest przypadkowym imieniem. To swego rodzaju hołd. Po więcej szczegółów Fraa odsyła zainteresowanych, którzy jeszcze dziwnym trafem się nie domyślili,  do obsady Gnijącej Panny Młodej i do zerknięcia, kto tytułowej Pannie Młodej podkładał głos w oryginalnej wersji.
  • Sukienka jest czerwona. Rękawiczki i kapelusz czarne, a sukienka - czerwona. Oczywiście tutaj tego nie widać, bo wszystko jest szaro-beżowe, ale Fraa zapewnia: czerwona.
  • Fraa jest ciekawa, czy można rozpoznać kwiatki.

 

PS. Jeszcze jedno: w Odcinku 19 pojawiły się trzy autentyczne postacie. Idąc od lewej strony, były to co następuje: ten pan, ta pani oraz ten pan. Za brak podobieństwa Fraa przeprasza.

sobota, 01 maja 2010

Fraa - jak zwykle - miała potężną obsuwę z terminowością, aczkolwiek tym razem - dla odmiany - było gorzej niż zwykle. W każdym razie oto w końcu jest uzupełnienie zaległości sobotnich.

Gdyby ktoś nie pamiętał poprzednich odcinków i z różnych przyczyn nie miał zamiaru do nich wracać, Fraa napomknie tylko, że mowa była o domniemanej kobiecie życia Frankiego.

Przy okazji: Fraa znalazła ostatnio kartkę z listą bohaterów Jedną Nogą w Grobie (tak, z tą bardzo obszerną listą, zawierającą aż trzy postacie). Były tam portrety osób wraz z podpisami. A konkretnie: Franki z podpisem "Franki", Petunia z podpisem "Petunia" i Grabarz... bez podpisu. To może być niechybnym znakiem tego, że Grabarz istotnie nie miał imienia. Smutne, ale prawdziwe...

Tak czy tak, Cyryl powrócił.

 

 

Uploaded with ImageShack.us

sobota, 24 kwietnia 2010

Na wstępie Fraa pragnie przeprosić (ha! paradne, doprawdy...) za makabryczne opóźnienie z Odcinkiem 19. Został on już uzupełniony, gdyby ktoś pytał.

Fraa musi przyznać, że sprawia jej pewną radość obdarzanie martwego Frankiego większą porcją energii życiowej, niż Grabarza. Być może w istocie Fraa dużo lepiej bawi się z projektem Jedną Nogą w Grobie, niż potencjalny Czytelnik, ale to w niczym nie przeszkadza. Ponadto Fraa nie może się oprzeć parszywej pokusie dorzucenia do tych dwóch panów jakiejś miłej pani. To znaczy oczywiście oprócz Petunii. No ale w końcu Petunię dość trudno rozpatrywać w kategoriach „kobieta” czy też „miła pani”.

Właściwie wiele więcej nie można przy tej okazji już napisać.

Endżoj.

 

Uploaded with ImageShack.us

sobota, 17 kwietnia 2010

Fraa oczywiście znów miała potężne opóźnienie, ale co tam.
Jak można zauważyć, Fraa zrezygnowała z rozmywania kredek akwarelowych. Mimo całej intensywności i innych walorów, po prostu na tak małym obrazku Fraa nie jest w stanie tego jakoś z sensem wycieniować. A prawda jest taka, że ewentualnych rys, bladości i tak dalej i tak nie widać w ostatecznym rozrachunku, bo giną w innych efektach. Toteż Fraa zrezygnowała z tego sposobu.
Niebo doczekało się ostatecznej formy modyfikacji komputerowej.

Fraa jest natomiast całkiem ciekawa, czy widać kim są duchy. Bo że postacie autentyczne, to Fraa ma nadzieję, że nie trzeba tłumaczyć. Teraz pozostaje problem tego, czy udało się oddać jakiekolwiek cechy charakterystyczne tych postaci. Nie należy się tu też kierować żadnymi sympatiami ani antypatiami kawiarki, jako że duchy prezentują chyba pełen przekrój.

Jeśli ktoś uzna ten rysunek za jakiś straszny nietakt, to trudno. Fraa będzie wdzięczna za wskazanie jakiejś instrukcji, ile czasu konkretnie musi minąć, zanim można wspominać martwe osoby bez łez w oczach i drżącego podbródka.

Przy tej okazji Fraa chciała też podziękować Ylvanowi, który z godnym wzmiankowania poświęceniem prezentował jej, jak wygląda siadający człowiek. Cóż...Fraa naprawdę przeprasza, że w rezultacie i tak Grabarz wygląda jakby się przewracał. Rysowanie siadającego człowieka jest trudne...

 

Uploaded with ImageShack.us

 

PS. Ile razy słyszeli Państwo w ciągu ostatnich dni słowo "tragedia" czy też całościowe sformułowania typu "To wielka tragedia"?

sobota, 10 kwietnia 2010

Nie należy zapominać, że Grabarz (Łosiu, może i to był Eustachy... acz póki co Fraa wstrzyma się z określaniem go tym imieniem, bo nadal nie jest pewna) jest grabarzem nie tylko z nazwy. To jego zawód. I czasem, niestety, zdarzy się tak, że nie można już siedzieć na tyłku, palić papierosa i pić. Czasem grabarz po prostu musi pracować.
Jak ktoś chce, może to traktować jako taki jednonogowgrobowy hołd. A jak nie chce, to nie musi.
Jak ktoś chce, może też przypomnieć sobie jentyki cętkowane i trawiaste. Ale też nie musi.

Po prostu dzisiaj będzie w ten sposób.

 

sobota, 03 kwietnia 2010

Jak Fraa wspominała, tym razem właściwie zrobiła to w ten sam sposób, jak poprzedni odcinek. Oczywiście z opóźnieniem, ale to wszystko przez tę Wielkanoc, która - niestety - była zupełnie nie po drodze, jeśli idzie o jakąkolwiek pracę twórczą.

Fraa natomiast zaczęła się przy tej okazji zastanawiać... Wielkanoc upamiętnia zmartwychwstanie, tak? Na dzisiejsze standardy co właściwie odróżnia Zbawiciela od każdego innego ożywieńca? To znaczy oczywiście rozróżnienie jest dość istotne, przynajmniej dla pewnej grupy ludzi: Jezus to Syn Boży, a inny ożywieniec, zombie czy coś takiego... no to po prostu ożywieniec. Ale cecha charakterystyczna jest ta sama: powstanie z grobu.

Fraa dochodzi do wniosku, że chrześcijaństwo to na swój sposób makabryczna religia. We wznoszeniu modłów do nieumarłego jest coś fascynująco straszliwego.

W każdym razie wesołych świąt!

 

sobota, 27 marca 2010

No. W końcu udało się domknąć szesnasty odcinek Jedną Nogą w Grobie.
Fraa znów borykała się z nowymi metodami – ale tym razem chyba rzeczywiście coś udało jej się rozkminić. Wbrew pozorom, obecny sposób ma szansę sporo ułatwić, a to opóźnienie wynikało z tego, że Fraa dopiero się uczyła. No i na pewien trywialny sposób wpadła dopiero po wielu godzinach męczenia się. Chyba następny odcinek Fraa spróbuje narysować tą samą metodą – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie i szybciej, i lepiej. Jeszcze tylko trzeba się zastanowić nad komputerowym podrasowaniem nieba, bo jednak wciąż jest łaciate.

Mimo dwudniowej obsuwy, Fraa uważa, że tym razem odniosła sukces.




Fraa dopiero po dokończeniu szkicu zaczęła się zastanawiać nad tym, co właściwie narysowała. Czy wyobraża sobie, żeby Grabarz kiedykolwiek tańczył albo śmiał się? Musiała się bardzo intensywnie nad tym zastanowić, ale doszła do wniosku, że tak – jeśli dostatecznie by się upił...?


PS. Aha – i jak się, do stu diabłów, nazywa ta gra, co to trzeba przejść pod coraz niżej znajdującym się kijem bez dotknięcia go?

 
1 , 2

Fraacja
Liczydło, a co!